Już
cię nie usłyszę, choć nienawidziłem kiedy mówiłaś o wielu sprawach, które guzik
mnie obchodziły. Już nie będę czekał pod drzwiami łazienki, choć wściekałem się
czekając aż wyjdziesz przyozdobiona makijażem we wprawiającej mnie w zdumienie
fryzurze. Już nie poczuję twoich wyjątkowych perfum, które drażniły mnie rozchodząc
się nieproszone po mieszkaniu. Już nie zobaczę twego uśmiechu, który wprowadzał
we mnie zamęt, bo nie wiedziałem jak go odczytać. Jednak…, kiedy cię nie ma, tak
bardzo chcę byś przyszła i była blisko, bo chciałbym ci powiedzieć, jak
udręczona jest moja dusza. Zawsze, ilekroć byłaś ze mną, nie miałem odwagi
przyznać, jakim jestem nędznikiem i że nie mam nic, prócz tęsknoty za miłością.
Odeszłaś więc czekając na mój krok odwagi i odpowiedzialności, które ukryłem w
sobie nie dając ci poczucia bezpieczeństwa i miłości.
Refleksje Marty Edyty Złotnickiej-Godereckiej (cytowanie treści niniejszego bloga możliwe jest zgodnie z obowiązującym prawem autorskim)
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 12 grudnia 2013
sobota, 7 grudnia 2013
Niezwykły Johannes Brahms
O jego twórczości Robert Schumann napisał niezwykle płomienny artykuł, w którym niemal anonsuje mesjasza muzyki niemieckiej: Wierzyłem, że (...) pojawi się kiedyś, musi się nagle pojawić ktoś powołany do tego, by stać się w pełni, w sposób idealny, wyrazicielem swojej epoki, ktoś nie objawiający nam mistrzostwa w jego stopniowym rozwoju, lecz na podobieństwo Minerwy wyskakujący z głowy Kroniona od razu kompletnie opancerzony. I oto narodził się, wnosząc świeżą krew, z gracjami i herosami czuwającymi przy kołysce. Nazywa się Johannes Brahms (1833-1897) - przedstawiciel muzyki poetyckiej, którego kompozycje, przepojone melancholią i niespełnioną tęsknotą, zdolne są wyzwolić niespodziewane nastroje duchowe.
Johannes był wyjątkowo oddany i zdyscyplinowany w swej pracy twórczej, którą pełnił z największym poświęceniem, rzetelnością i miłością. Był osobą niezwykłą, cieszącą się przez lata nie tylko szacunkiem, uznaniem, ale i dobrym zdrowiem, które załamało się dopiero po śmierci jego wielkiej miłości - Clary Schumann (a zaczęło się od bezsenności, nieokreślonych stanów lękowych i depresji). Objawy te były wstępem do zdiagnozowania u kompozytora raka trzustki. Choroba, zakończona zgonem w 64 roku życia kompozytora, trwała kilka miesięcy, a w jej przebiegu Brahms doświadczył długotrwałej żółtaczki, silnego swędzenie skóry, kolek, raptownego spadku wagi (mimo początkowo wilczego apetytu), a następnie stopniowego zaniku sił fizycznych, bólów pleców, następnie zaniku apetytu, krwawień z nosa, krwotoków żołądkowo-jelitowych, apatii, chwilowych utrat świadomości oraz braku rozpoznawania bliskich.
Johannes był wyjątkowo oddany i zdyscyplinowany w swej pracy twórczej, którą pełnił z największym poświęceniem, rzetelnością i miłością. Był osobą niezwykłą, cieszącą się przez lata nie tylko szacunkiem, uznaniem, ale i dobrym zdrowiem, które załamało się dopiero po śmierci jego wielkiej miłości - Clary Schumann (a zaczęło się od bezsenności, nieokreślonych stanów lękowych i depresji). Objawy te były wstępem do zdiagnozowania u kompozytora raka trzustki. Choroba, zakończona zgonem w 64 roku życia kompozytora, trwała kilka miesięcy, a w jej przebiegu Brahms doświadczył długotrwałej żółtaczki, silnego swędzenie skóry, kolek, raptownego spadku wagi (mimo początkowo wilczego apetytu), a następnie stopniowego zaniku sił fizycznych, bólów pleców, następnie zaniku apetytu, krwawień z nosa, krwotoków żołądkowo-jelitowych, apatii, chwilowych utrat świadomości oraz braku rozpoznawania bliskich.
czwartek, 5 grudnia 2013
Niewysłowone piękno Mozarta
Jeśli ktoś szuka ukojenia i niewysłowionego piękna w klasyce, kosztuje muzyki Wolfganga Amadeusza Mozarta. Ów klasyk wiedeński żył w drugiej połowie XVIII wieku.
W większości utworów muzyka Mozarta zdaje się nie mieć nic wspólnego z bolączkami, jakich doznawał wielki kompozytor, a miał ich nie tak mało. Wśród wielu chorób należałoby wymienić: rumień guzowaty (błędnie brany za szkarlatynę), częste anginy paciorkowcowe, wysokie gorączki, dur brzuszny, stany zapalne migdałków, żółtaczkę, zaostrzające się co pewien czas reumatoidalne zapalenie stawów. Być może też nękała go przewlekła choroba nerek. Ponadto przeszedł wirusowe zapalenie wątroby typu A, ospę i poważną grypę. I choć kompozytor zmarł w kwiecie wieku, mając zaledwie 35 lat, muzyka Mozarta po dziś dzień zachwyca prostotą, harmonią, przejrzystością i niewysłowioną śpiewnością.
W większości utworów muzyka Mozarta zdaje się nie mieć nic wspólnego z bolączkami, jakich doznawał wielki kompozytor, a miał ich nie tak mało. Wśród wielu chorób należałoby wymienić: rumień guzowaty (błędnie brany za szkarlatynę), częste anginy paciorkowcowe, wysokie gorączki, dur brzuszny, stany zapalne migdałków, żółtaczkę, zaostrzające się co pewien czas reumatoidalne zapalenie stawów. Być może też nękała go przewlekła choroba nerek. Ponadto przeszedł wirusowe zapalenie wątroby typu A, ospę i poważną grypę. I choć kompozytor zmarł w kwiecie wieku, mając zaledwie 35 lat, muzyka Mozarta po dziś dzień zachwyca prostotą, harmonią, przejrzystością i niewysłowioną śpiewnością.
środa, 4 grudnia 2013
Niezłomny Ludwig van Beethoven
Ludwig van Beethoven to jeden z tych fenomenalnych gigantów muzyki, który przez swą twórczość mówi tak wiele, że nie sposób tego opisać. Niemiecki kompozytor przełomu XVIII i XIX wieku wyróżnił się nie tylko swym talentem i dziełami muzycznymi, ale i chorobami, które go nękały. Wśród tych ostatnich były dolegliwości żołądka i jelit (w tym ciężka choroba Crohna), biegunki, stany gorączkowe, silne bóle reumatyczne i częste przeziębienia. Ponadto atakowały go nastroje głębokiej melancholii, a nawet depresji (od 32 roku życia) z intensywnymi myślami samobójczymi. Kompozytor przeszedł zapalenie gałki ocznej, a także żółtaczkę i wodobrzusze; cierpiał na schorzenia wątroby, miał krwotoki z nosa i przełyku, a także zapalenie płuc. Jednak najstraszniejszą dla Beethovena, jako dla muzyka, była stopniowo narastająca (po 25 roku życia) głuchota (całkowita na 8 lat przed jego śmiercią), która pojawiła się prawdopodobnie jako skutek ostrego tyfusu. A mimo to, ten wielki człowiek do końca marzył i pragnął tworzyć, mówiąc z tęsknotą na łożu śmierci: Chciałem jeszcze wiele napisać. Najpierw dziesiątą symfonię, potem requiem oraz muzykę do "Fausta".
wtorek, 3 grudnia 2013
O cierpieniu
Skupienie na ataku utwierdza ból uderzenia. Skupienie na Chrystusie goi rany.
W Bogu ciężar krzyża na drugim planie, bo na pierwszym miłość.
Cierpienie, jako bolesne odczuwanie, jest złem i nie ma sensu.
Ten, kto doświadcza bólu jest mi szczególnie bliski.
Dla cierpiącego nawet kropla dobroci ukojeniem.
Nawet przy największym cierpieniu i złu, miłość zawsze zwycięża.
W Bogu ciężar krzyża na drugim planie, bo na pierwszym miłość.
Cierpienie, jako bolesne odczuwanie, jest złem i nie ma sensu.
Ten, kto doświadcza bólu jest mi szczególnie bliski.
Dla cierpiącego nawet kropla dobroci ukojeniem.
Nawet przy największym cierpieniu i złu, miłość zawsze zwycięża.
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Chrzest Jezusa
"Chrzest małych dzieci jest prezentem rodziców (pobożnym pragnieniem), którzy chcą jak najlepiej dla swoich dzieci. Bez aktu wiary, w życiu dorosłym, chrzest jest jedynie nieznaczącym zapisem." (Paweł Porębski).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu małego Jezusa przynosząc do świątyni swego
Pierworodnego, ale dopiero Jezus - już jako dorosły człowiek - przyjął
chrzest dobrowolnie i świadomie - z rąk Jana Chrzciciela. Pokazał tym
samym, że chrzest jest aktem wiary i świadomego wyboru Boga na Ojca. W
Piśmie Świętym jest to odwrócone. Bóg "mówi": Ten jest mój Syn
umiłowany, w którym mam upodobanie (Mt 3,17). Ja myślę, że to Jezus wybrał
wówczas publicznie Boga na swego Ojca, a grzmienie z nieba czy wzmianka o
gołębiu, to tylko symbole dla wzbogacenia tej głęboko duchowej sceny (w
pierwszej kolejności chrztu wewnętrznego, świadomie przyjętego w sercu
Jezusa).
niedziela, 1 grudnia 2013
Spełnienie
Dzięki Twojej miłości, Boże, człowiek może być tym, kim pragnie: skałą wytrwałości, ogniem dobroci, tchnieniem uwielbienia Ciebie lub wodami oceanu podążania za Prawdą. Dzięki Twojej opiece jest człowiekiem, który może zdobywać orle szczyty i odbijać w sobie blask Twej chwały. Dzięki Twemu miłosierdziu wolno mu popełniać błędy i gubić się w gęstwinie labiryntów życia. Dzięki Twemu światłu może rozpoznać Twoje miłujące działanie w swej wyjątkowej historii. Dzięki Twojej łasce ludzkie imiona są zapisane na liście zaproszonych na agapę nieba. Dzięki Twej mocy człowiek ma szansę przejść śmierć i zmartwychwstać. Dzięki Tobie Ojcze, spełnia się marzenie o pełni miłowania w Tobie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





