Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 24 grudnia 2013

Święta Rodzina

Bogactwem Maryi było Jej serce, które ukochało Boga i drugiego człowieka. W Jej osobie Stwórca okazał swą niepojętą łaskę i wielkość. Dusza Maryi, jak duchowa róża, przyjęła wieść o poczęciu decydując się w wolnej woli na akt heroicznego i całkowitego zawierzenia Ojcu Niebieskiemu. W Jej łonie przez ok. 9 miesięcy rozwijało się Dziecko, które umiłowała oddając Mu się w pełni jako Arka Przymierza Boga z człowiekiem.
W sytuacji, w której wydaje się, że nie ma wyjścia, a cierpienie zdaje się zakleszczać, światłem nadziei jest miłowanie drugiego. Owocem bowiem miłości jest zawsze miłość. Dla młodziutkiej Niewiasty i Jej męża - Józefa wzajemna miłość i wiara w Boga były wielkim misterium, które dało im niewysłowione szczęście w Dzieciątku Jezus.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Światło Józefa

Boże Narodzenie nie zawsze jest boże, gdy w domach i rodzinach panuje rozłam, niezgoda, gdy być może nie ma wspólnej wigilii i szczerego przebaczenia...
Pan Jezus powiedział: Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5,16), czy jesteśmy w małżeństwie, czy jako osoby bezżenne, czy też we wspólnocie zakonnej. W powołaniu, które obraliśmy, mogą spotkać nas niejedne ciemności i niejeden policzek, który najbardziej boli od najbliższej osoby.
Obowiązujące prawo określa wiele aspektów jak zachować się godnie i należycie, pozostaje jednak zawsze w tyle i pod wpływem człowieka zdolnego czynić rzeczy o wiele wspanialsze i większe, bo zapisane w możliwościach ludzkiej duszy i serca. Św. Józef pokazał jak podejść od problemu małżeńskiego, przyjąwszy  poślubioną do swego domu, choć Jej brzemienność (bez jego udziału) była wystarczającym powodem, by zgodnie z panującą możliwością prawną oddalić Maryję. Czasem można zrobić jeszcze coś więcej, niż tylko poprawnie czy według normy, zdobywając się na heroiczną miłość w obliczu osobistego dramatu. Dlatego też św. Józef jest dla mnie wzorem człowieka cierpiącego w ukryciu, który swoje serce ofiarował Maryi, dając Jej, Dzieciątku i nam przykład najwyższej, Bożej miłości.

czwartek, 19 grudnia 2013

Świadectwo Jezusa

Ewangelia jest Objawieniem miłości Boga ze szczególnym (centralnym) akcentem położonym na życie, działalność, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Syn Człowieczy nie zapisał swego doświadczenia Ojca Niebieskiego, ale przekazał je Tym, którzy byli Jego uczniami i świadkami czynów pełnych Bożej mocy. Jezus nie promował siebie, a jedynie miłość Ojca, której chciał być żywym przekazicielem. Kiedy widział człowieka potrzebującego, łączył wiarę w Bożą moc z miłością do konkretnej osoby, która z Nim nawiązywała relację. Dotykał trędowatych, niewidomych, chromych, sparaliżowanych, niepełnosprawnych, uznanych za nieżywych - pokonując panujące zakazy i wybierając dobro. Równocześnie pozwalał na dotyk kobiecie cierpiącej na krwotok czy żałującej swego grzesznego życia pokazując, że dla Boga nie ma bariery w miłości i miłosierdziu, jeśli tylko człowiek głęboko Go pragnie.
Nie znamy biografii Jezusa..., Jego zwyczajnych, codziennych słów, jakie wypowiadał nawet bez kontekstu i symboliki religijnej, nie słyszeliśmy Jego tembru głosu ani uśmiechu, nie widzieliśmy Go tańczącego na weselu ani płaczącego przy grobie przyjaciela - Łazarza, a jednak w Ewangelii odbija się Jego ogromne oddanie drugiemu człowiekowi i niezwykła relacja do Ojca, które dają świadectwo, że wszystko, co mówił i czynił było przeniknięte Aktem nieustannie miłującym.

środa, 18 grudnia 2013

Maska

Granie ról może bawić. Człowiek może zagrać marchewkę, pomidora lub szczypiorek. Granie może stanowić terapię, może też być asekuracją, by ktoś inny nie zranił. Maskując swoje niedoskonałości, nieumiejętności, strach przed ludźmi - człowiek przybiera różne pozy. Jednak, kiedy jest sam, zdejmuje sztuczną twarz i stawia obok, nie oglądając tego, co nie jest szczere. Człowiek może zakładać maski zewnętrzne, ale wizerunku wewnętrznego nie można oszukać. Granie ról kończy się w chwilach prawdy na audiencji u swego zbłąkanego i zalęknionego serca.

wtorek, 17 grudnia 2013

Destrukcyjna krytyka

Ręce czasem opadają, jak spotyka się u kogoś ciągłe narzekające i krytykujące podejście. Gdy widzisz w kimś dobro i zło, ale mówisz tylko o dobru, krytykant ocenia cię jako naiwną (naiwnego). Gdy widzisz w kimś dobro i zło, ale mówisz tylko o złu, krytykant ocenia, że mówisz przez pryzmat siebie. Gdy widzisz w kimś dobro i zło, ale milczysz, krytykant ocenia, że jestem tchórzem, przy którym do niczego się nie dojdzie. Gdy widzisz w kimś dobro i zło, i mówisz zarówno o dobru, jak i o złu, krytykant ocenia cię, że się wymądrzasz i przy tobie grozi mu nerwica. Cokolwiek więc mówisz, nie podoba się osobie ciągle narzekającej i wszystko krytykującej.
Krytykanctwo zabija zdrowe relacje i radość życia, jest destrukcyjne i dowodzi braku szczęścia osoby wiecznie niezadowolonej.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Samozaparcie

Co jest za horyzontem i pytaniami, na które nie mam odpowiedzi?...
Zniosę cierpienie i będę walczyć do końca. Przeskoczę ograniczenia i wyjdę naprzeciw wyzwaniom. Nie cofnę się i nie załamię. Odnajdę drogocenną perłę. Podzielę się słońcem. Zwyciężę wiarą i miłością do Chrystusa.

sobota, 14 grudnia 2013

Rodzina Jezusa




Kiedy Maryja poczęła Dziecko w swym łonie, Józef zareagował zdumieniem i bardzo naturalnym, ludzkim strachem. Dlaczego? Bo nie był ojcem dziecka. Zapewne jako człowiek głęboko wierzący i sprawiedliwy zastanawiał się nad swym dalszym życiem i nad tym, co powinien zrobić jako mąż Brzemiennej.
Wyprzedzając myślą przyszłe wydarzenia, spróbuję wczuć się w sytuację Autorów Ewangelii, jak i duchownych Kościoła, którzy wokół owego zdarzenia namalowali teologiczny obraz tamtego wydarzenia. Obraz ten przedstawia ingerencję Boga w postaci anioła przychodzącego do Maryi i Józefa, a także dziewicze poczęcie Matki Jezusa. Chciałabym spróbować po raz kolejny zbliżyć się do prawdy i rozważyć jaka była święta Rodzina.  
Św. Łukasz opisał scenę poczęcia, której nie był świadkiem. Opisał więc nie tyle fakty, co własny obraz teologiczny przeżycia duchowego, jakie jego zdaniem dokonało się w sercu Maryi. Łukaszowy opis Zwiastowania nie jest biografią, pamiętnikiem czy faktografią zdarzeń, lecz teologicznym obrazem misterium duszy Matki Jezusa.
Anioł (jako duchowy przybysz − znak Bożej obecności), który przychodzi do Maryi, aby przekazać Jej cenną wiadomość, wskazuje na wiarę Niewiasty pragnącej rozeznać wolę Bożą („głos prawdy” z rzeczywistości transcendentnej). Łukasz określa Ją jako „dziewicę” (gr. parthenos) (pierwotnie „młodą dziewczynę” – hbr. almah). W późniejszym czasie chrześcijanie uznali w Maryi dziewicę, podkreślając Jej nieskazitelność i czystość duchową, Żydzi natomiast nie uznali chrześcijańskiego dziewictwa Maryi, trzymając się pierwotnej tradycji.[1] Dla jeszcze głębszego i pełniejszego oddania czci Maryi, podarowano Jej przymiot – Niepokalanie Poczętej. Niemniej jednak faktem jest, że narodzenie Jezusa nie wykluczało oczyszczenia w świątyni, zgodnie z obowiązującymi zwyczajami żydowskimi (i to zarówno Maryi − Rodzicielki, jak i Jej męża, Józefa − z powodu jego bliskości z Małżonką i przedmiotami, których dotykała − czyniąc go „nieczystym” w świetle prawa). Niepokalane Poczęcie, przyjęte w kościele katolickim, przechodzi jednak obok żydowskich przyczyn „nieczystości”, ponieważ nie uznaje tego za grzech.
Ludzi wyjątkowych pod względem wiary i miłości czci się po ich śmierci, jako błogosławionych i świętych (wyniesionych na ołtarze). Natomiast Niepokalane Poczęcie Maryi jest koroną chwały wręczoną Matce Jezusa jako dar inicjujący Jej narodzenie, a jednocześnie określony i przyznany blisko 2 tysiące lat po Zwiastowaniu (dogmat z dnia 8 grudnia 1854 r.). Niepokalane Poczęcie jest zatem tytułem honorowym, formą uwielbienia i hołdu dla Maryi jako Matki Chrystusa. Co to oznacza faktycznie i czemu powyższy dogmat ogłoszono tak późno? Otóż dlatego, że pojawiły się spory na powyższy temat. Dogmat o Niepokalanym Poczęciu jest obrazem teologicznej prawdy o świętości życia Maryi. W oczach Boga brak dogmatu nie umniejszałby Jej wielkości. Ponadto, wraz z coraz większym nabożeństwem do Maryi, może wzrastać dla Niej cześć i chwała (mogą też pojawić się i nowe dogmaty).
Czemu jednak nie ogłoszono do tej pory dogmatu o niepokalanym poczęciu Józefa? Miał nie mniejszy niż Maryja wpływ na wychowanie Jezusa. Jego rola nie była wcale mniejsza od zadania Rodzicielki. Chcąc nie chcąc, powyższy dogmat pośrednio podkreśla, że Józef nie był biologicznym ojcem Jezusa…
Jaka była rodzina Jezusa? Co to znaczy, że była święta? Z psychologicznego punktu widzenia była to rodzina… „dysfunkcyjna”: Józef nie był biologicznym ojcem Jezusa, a w dodatku Jezus był jedynakiem. W rodzinie Jezusa była tajemnica, którą akceptowano w Nazarecie. Jaka więc była atmosfera w domu, skoro Jezus doszedł do tak wielkiej miłości? Najprawdopodobniej bardzo życzliwa, dobra i pełna oddania.
Teoretycznie Bóg mógł powołać na mesjasza niejednego mężczyznę przed Jezusem. To oczywiście wcale nie oznaczałoby, że za każdym razem musiałby ingerować w poczęcie niewiasty, by było bez biologicznego udziału mężczyzny („dziewicze”). A zatem Bóg mógł powołać na mesjasza wielu mężczyzn przed Jezusem, ale dopiero Syn Maryi okazał się chętnym i wiernym, by wypełnić misję miłości. Jednakże Jezusa „nie zaprogramowało” na miłość dziewicze poczęcie. Miłość Jezusa wynikała z przyjęcia wiary rozumnej i pełnej oddania, jaką „widział u Ojca” – na początku w postawie swoich rodziców (Maryi i przybranego ojca – Józefa).
Czy mesjasz mógł się urodzić ze związku Maryi i Józefa? Teoretycznie tak. Jednak tak się nie stało. Czy Bóg może powoływać do swych zadań ludzi z nietypowych rodzin? Przykład rodziny Jezusa pokazuje, że oczywiście tak. Jezus był biologicznym synem Maryi, ale przybranym synem Józefa. Tym samym powołanie Jezusa, które odczytał w sobie (uwrażliwiony na Boga dzięki rodzicom), świadczy o jego genialnym wychowaniu i wielkości zarówno Maryi, jak i Józefa. Jednocześnie wskazuje na wspaniałomyślność Boga (od którego pochodzi wszelkie dobro).
Pierwsze wzorcowe przykłady postępowania Jezus czerpał i chłonął ze zdarzeń w domu (od dobrych i pełnych wiary rodziców). Czerpał je też ze środowiska, w którym przebywał.
Jezus rozwijał się normalnie, w wierze żydowskiej jak inni chłopcy. Nie był wychowywany bezstresowo, na narcyza i bez zwracania Mu uwagi (Synu czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. – Łk 2,48). Święta Rodzina ukształtowała w poczętym Dziecku Osobę, która była zdolna do najwyższej ofiary i miłości.
Rodzina Jezusa nie była wolna od problemów. Jedne z poważniejszych to doświadczenie trudności z brakiem noclegu przed porodem Maryi, zagrożenie ze strony Heroda oraz zagubienie dwunastoletniego Jezusa podczas święta w Jerozolimie.
Św. Józef był człowiekiem głębokiej wiary i rozumu, postępującym zgodnie ze swą wrażliwością i wielkim sercem. Dzięki temu nie oddalił swej brzemiennej Małżonki, chociaż pozwalało mu na to prawo. Gdy dowiedział się o morderczych planach Heroda, nie czekał z założonymi rękami na Bożą Opatrzność, tylko uciekł z rodziną do Egiptu. Był silny psychicznie, dlatego nie miał poczucia winy z powodu emigracji, bo ważniejsze było bezpieczeństwo tych, których kochał. Jego decyzje i czyny były pełne troski, odpowiedzialności i mądrości. Wynikały z głębokiej, wiernej i wytrwałej miłości do Maryi. Świadczyły o jego duchowym bogactwie.
Postawa Józefa jest bardzo wymowna, choć w Piśmie Świętym nie zanotowano jego werbalnych słów. Ewangelia nie oddaje nawet biografii Jezusa, a cóż dopiero Maryi czy Józefa. Wskazuje bowiem przede wszystkim na dzieło Boga. W Jezusie Chrystusie jest najpełniejsze Objawienie Jego miłości.
Bez zgody i oddania Maryi (fiat) nie byłoby Syna, w którym Bóg się objawił, dlatego tak ważna jest Jej rola w Objawieniu. Bez opieki, miłości i zaradności Józefa, nie byłoby warunków, by Maryja i Jezus mogli przetrwać, dlatego tak ważna jest jego rola w Objawieniu.
Jaka była święta Rodzina pozostaje misterium. Na pewno była to rodzina dobra, normalna, zwyczajna, borykająca się z różnymi problemami i trudnościami, które pokonywała zjednoczona z Bogiem. 


[1] M. Rosik, Trzy portrety Jezusa, Wyd. Biblos, Tarnów 2007, s. 39.