Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 26 czerwca 2012

Oczekiwanie i narodzenie Mesjasza... - cz.1.

Oczekiwanie i narodzenie Mesjasza 
w świetle filozoteizmu - cz.1.

Świecki teolog – Paweł Porębski bardzo często podkreśla godność osoby ludzkiej, pisząc: Dusza czyni człowieka bytem niemal doskonałym[1], ponieważ uzdalnia go do miłości[2].
Wszelkie dobro, które ma człowiek otrzymał od Pana Boga: duszę, intelekt, rozum, intuicję, uczucie, sumienie, wolę, pragnienie szczęścia, raju i nieśmiertelności. (…) Te przymioty i atrybuty nie powstały z procesów ewolucyjnych, ale zostały człowiekowi dane przez Stwórcę[3] (por. Rdz 1,26). Ze szczególnego wyróżnienia człowieka wynika jego odpowiedzialność.[4] Kiedy człowiek autentycznie i osobiście otwiera się na Boga może odczuć zachętę do aktywności i poszukiwania Prawdy Najwyższej (by wypełnić Jego wolę).[5] Może zdać sobie sprawę, że Stwórca powierzył świat człowiekowi, w którym ma on do spełnienia swoją misję – kształtować stworzoną przez Boga rzeczywistość[6]. Tym samym jest zaproszony, by być pomocnikiem i namiestnikiem Stwórcy (związany z ziemią, a zakotwiczony w niebie[7]).
Każda strata szansy do uczynienia dobra lub postawa i postępowanie wbrew sumieniu powodują w człowieku zaburzenie jego duchowej relacji zjednoczenia z Bogiem. Konsekwencje grzechów odbijają się w duszy przejmującą tęsknotą za pełną harmonii miłosną komunią z Ojcem Niebieskim.
Świecki teolog napisał: Zagadnienie grzechu pierworodnego nie jest do końca czytelne i owiane jest Boską tajemnicą. Faktem jest, że na tym tle ujawnił się zamysł Boga do Wcielenia się w ludzką naturę w postaci swojego Syna, aby [ukazał drogę do zbawienia i] (…) nawiązał bezpośredni zmysłowy kontakt z człowiekiem[8]: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).

cdn.
Pozdrawiam, Marta.


[1] P. Porębski, Człowiek, byt niemal doskonały: na podstawie Pisma Świętego, Wydaw. Coriolanus, Kielce 2009, s. 26.
[2] P. Porębski, Wykłady teologiczne wiary rozumnej na portalu internetowym świeckiego teologa, Wydaw. Coriolanus, Kielce 2011, s. 46; 531; 702.
[3] Tamże, s. 76.
[4] Tamże, s. 444.
[5] Tamże, s. 287.
[6] Tamże, s. 104.
[7] Tamże.
[8] Tamże, s. 81 (por. s. 411; 670); zob. Cz. S. Bartnik, Dogmatyka katolicka, T. 2, Wyd. 2, Wydaw. KUL, Lublin 2010, s. 295.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Dotyk wiary, nadziei i miłości - cz.2.


Starsi księża i nasi dziadkowie pamiętają zapewne tak zwany wywód [modlitwy oczyszczające]. Po nocy poślubnej i po porodzie świeżo upieczona mężatka i matka mogła się ludziom na oczy pokazać i mszy wysłuchać dopiero po odprawieniu nad nią oczyszczających ceremonii. Te obyczaje odeszły, ale nie całkiem [1].
Wspominając swój życiorys… Wiosną zostałam ochrzczona. Wybrano mi bardzo ładne imię: Marta. Na rodziców chrzestnych poproszono ciocię Zofię oraz wujka Ryszarda. Po wielu latach dowiedziałam się, że ciocia Zofia nie przyjechała na mój chrzest, ponieważ była w ciąży. Z powodu przesądu dotyczącego brzemienności na uroczystości zastąpiła ją ciocia Maria…
Dlaczego poczęcie kojarzy się z grzechem, nawet jeśli dokonuje się w sakramentalnym małżeństwie? Dlaczego nadal funkcjonuje przesąd o „nieczystości” kobiety będącej w stanie błogosławionym? Czy kobieta w ciąży nie może być rzeczywiście chrzestną?
Każde poczęcie jest wielkim cudem Bożym [2]. Z tchnienia („dotyku”) Bożej miłości poczyna się człowiek. Stąd też wypływają pełne uwielbienia, dziękczynne słowa psalmu skierowanego do Stwórcy: Ty [Panie] utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi (Ps 139,13–15 wg Biblii Tysiąclecia). Oczy Twoje widziały, gdy byłem jeszcze w zarodku; w Twej księdze były zapisane wszystkie dni przeznaczone dla mnie, gdy jeszcze żaden z nich nie istniał! (Ps 139,16) [3].
Pośród bytów stworzonych tylko człowiek jako istota rozumna i wolna jest zdolny uświadomić sobie, że istnieje Stwórca [4]. Może on nawet nawiązywać z Nim duchowy kontakt (poprzez „modlitwę serca”). Człowiek bowiem jako jedyny został obdarzony transcendentną duszą z tchnienia Bożego. Tym samym jest ukoronowaniem dzieła stwórczego, bowiem łączy w sobie rzeczywistość cielesną z duchową [5] (zob. Rdz 2,7).
O. Wacław Oszajca zwrócił uwagę: Nasi ojcowie w wierze, czcząc początek życia Maryi i Jana, nie mówiąc już o Jezusie, wykazali się doskonałym wyczuciem tego, czego od Kościoła oczekuje Duch Boży. Przypominali, że początek ludzkiego życia to miłość [6]. Stąd jego dalsza zachęta: może (…) należałoby przesunąć akcent na ładniejszą stronę ludzkiego życia i dowartościować piękno nie tylko psychicznej i duchowej więzi, ale również jej cielesny, seksualny, fizjologiczny, erotyczny przejaw. Miłość przecież nie plami – oczyszcza [7].


[1] O. Wacław Oszajca, Nie z grzechu początek [w:] Tygodnik Powszechny nr 26 (3285), Kraków 24 czerwca 2012, s. 8.  

[2] Trzeci wielki cud Boga w świetle filozoteizmu – zob. P. Porębski, Wierząc rozumnie. Propedeutyka filozoteizmu, Wyd. Coriolanus, Kielce 2012, s. 120.

[3] Ps 139,16 [w:] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem, oprac. Zespół Biblistów Polskich, Wyd. Św. Paweł, Wrocław 2008, s. 1325−1326.

[4] Zob. Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym – Gaudium et spes [w:] Sobór Watykański II. Konstytucje, dekrety, deklaracje, Poznań 1968, nr 12, s. 546; tekst P. Porębskiego na jego blogu internetowym: 
www.wiara-rozumna.blog.onet.pl – z dn. 23.09.2011 r.

[5] P. Porębski, Wykłady teologiczne wiary rozumnej na portalu internetowym świeckiego teologa, Wyd. Coriolanus, Kielce 2011, s. 45; 646.

[6] O. Wacław Oszajca, Nie z grzechu początek [w:] tamże, s. 8.  

[7] Tamże.


Pozdrawiam, Marta.

niedziela, 24 czerwca 2012

Dotyk wiary, nadziei i miłości - cz.1.


W czasach Starego Testamentu i późniejszych kobieta po porodzie była uważana za nieczystą (Kpł 12,1−8), mimo że potomstwo było przez Izraelitów traktowane jako wyraz Bożego błogosławieństwa. Kobieta stawała się rytualnie nieczysta dlatego, że utraciła ze swojego organizmu krew, która traktowana była jako siedlisko życia [1]. Uważano, że uzdrowienia (przywrócenia utraconej równowagi) mógł dokonać tylko Bóg przebłagany odpowiednią ofiarą zwierzęcą. U Izraelitów płeć dziecka decydowała o długości czasu koniecznego do uzyskania rytualnego oczyszczenia. W Księdze Kapłańskiej zapisano: Jeżeli jakaś kobieta zaszła w ciążę i urodziła chłopca, będzie nieczysta przez siedem dni, tak jak jest nieczysta w okresie miesiączki. (…) Jeżeli urodzi dziewczynkę, będzie nieczysta przez dwa tygodnie, tak jak jest nieczysta w okresie miesiączki (Kpł 12,2.5). Stąd też i ewangelista Łukasz wprowadził epizod w odniesieniu ofiarowania Jezusa w świątyni: Gdy zaś minęły dni ich oczyszczenia [tj. Maryi i Józefa] zgodnie z Prawem Mojżeszowym, zanieśli Go [tj. Jezusa] do Jerozolimy (Łk 2,22).
Według tekstu Księgi Kapłańskiej człowiek stawał się nieczysty rytualnie nie tylko wtedy, gdy miał chorobę narządów płciowych, ale także z powodu ich normalnego funkcjonowania (współżycie, miesiączka, polucja). Wynikało to z tego, że np. miesiączkę lub akt płciowy postrzegano jako utratę sił witalnych – czyli zachwianie równowagi życia [2] (por. Kpł 12,1−8; 15,1−30). W tamtych czasach jedną z najczęstszych chorób nękających ludzi była rzeżączka. Wprowadzenie zaostrzonych przepisów religijnych miało zapobiec rozprzestrzenianiu się zakażeń. W najgorszej sytuacji były osoby chorujące przewlekle, bowiem uważano je za chronicznie nieczyste. W Ewangelii wg św. Mateusza jest opis spotkania Jezusa z kobietą cierpiącą na krwotok (Mt 9,20−22; Mk 5,25−34; Łk 8,43−48). Niewiasta dotknęła frędzli Jego płaszcza, bo wierzyła w uzdrowienie. Ten rodzaj dotyku był czystym dotykiem wiary, nadziei i miłości. Jezus poznał wiarę kobiety odczuwając wewnętrzne, dynamiczne poruszenie (moc wyszła od Niego – Mk 5,30; por. Łk 8,46). Jezus miłuje. Tym samym nie tylko nie staje się nieczysty od dotyku kobiety (uważanej, w świetle przepisów prawa, za „nieczystą” z powodu upływu krwi); nie tylko uzdrawia chorą z jej wieloletniej dolegliwości, ale i oczyszcza umysł ludzi z nieracjonalnej mentalności, akcentując znaczenie wiary (Mk 5,34; Łk 8,48) i miłości bliźniego: Postawa Jezusa miała na celu zmianę poglądów starożytnych na sposób traktowania chorych i przeciwstawienie się jednoznacznemu wiązaniu chorób z grzesznością człowieka. Jezus nie zajmował się sprawami higieny [zewnętrzną czystością] (…) [3]. Zwracał natomiast szczególną uwagę na czystość myśli, pragnień i czynów (np. Mt 15,10−20; por. Mt 5,27nn).

cdn.


[1] Przypis [w:] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem, oprac. Zespół Biblistów Polskich, Wyd. Św. Paweł, Wrocław 2008, s. 223.

[2] Przypis [w:] tamże, s. 230.

[3] Przypis [w:] tamże, s. 231.



Pozdrawiam, Marta.

sobota, 23 czerwca 2012

Wiara w słowo Boże Pisma Świętego

Temat wiary w Boga skłania mnie do poruszenia bardzo ciekawego zagadnienia − dotyczącego wiary w słowo Boże Pisma Świętego:
Wierzyć w słowo Boże to wierzyć w uniwersalną Prawdę, która jest do odkrycia w Piśmie Świętym. Jej sens i sedno można odczytać sercem czystym, pokornym i miłującym, dzięki otwarciu na Boga i przyjęcie Jego łaski. Nie może tu jednak zabraknąć osobistego zaangażowania w poznaniu głębszej warstwy słowa. Wiara, otwarte serce i włożony wysiłek prowadzą do właściwego odebrania treści merytoryczno-teologicznej perykop napisanych w danym okresie historycznym przez określoną osobę i do konkretnej społeczności. Tym samym pomagają zbliżyć się do Prawdy Bożej obecnej pod obróbką literacką tekstu. Dobrze jest więc mieć świadomość, że w Biblii powszechnym elementem są wszelkiego rodzaju „ozdobniki”, symbole, mity czy legendy, które posłużyły autorom biblijnym do zobrazowania realnie istniejącego świata transcendentnego. W Biblii nie ma bowiem wprost wyłożonej Prawdy w każdym wersecie. Użycie różnych środków wyrazu w kodzie znaków i słów ludzkich pomogło natchnionym autorom w próbie obrazowania Prawdy. A zatem Pismo Święte stanowi ludzką, materialną, językową i obrazową formę ujęcia dialogu Boga z człowiekiem.
Do Prawdy możemy się zbliżać. Całkowitą Prawdę zna tylko Pan Bóg. Prawdę trzeba starać się odkryć wewnętrznie. Niezbędna do tego jest wiara. Wspiera ją rozum. Wiedza wzmacnia zasadność przyjęcia Boga. Autorytet Stwórcy to głos naszego serca.
Duch Święty, jako Bóg stale działający, uzdalnia naszą transcendentną duszę i otwarte serce do przyjęcia Prawdy. Poznając Biblię z wiarą rozumną możemy doświadczyć dialogu z Bogiem przemawiającym do nas przez swoje słowo. Odczytywanie tego słowa Boga w sercu, to kontemplacja stanu Prawdy Najwyższej.
Prawda Pisma Świętego jest uniwersalna. Mimo świętości i natchnienia autorzy biblijni byli ludźmi omylnymi, nie bogami.
Jednym z elementów autentyczności i wiarygodności Pisma Świętego jest fakt obecności w nim błędów np. historycznych, geograficznych, naukowych czy innych, które do dnia dzisiejszego nie zostały zmienione (choć mamy świadomość ich obecności). Dziś, chociaż coraz więcej staramy się zrozumieć, nadal mamy do czynienia z katechezą według starego przekazu. W dalszym ciągu panuje duże zubożenie i błądzenie teologiczne. Język wykładni spraw Bożych od wieków nie uległ powszechnej przemianie. Charakteryzuje się licznymi skrótami myślowymi i naleciałościami starotestamentalnymi, które zniekształcają Prawdę przyczyniając się do zastoju poznawczego i braku postępu duchowego wiernych. Infantylizacja katechezy jest smutną rzeczywistością naszego Kościoła. Na drugim biegunie kwitnie naukowy język teologiczny naszpikowany wachlarzem nieprzystępnych neologizmów, których brak w podręcznym słowniku.
Coraz częściej wierni pragną wykładni teologii prostym, współczesnym, rzeczowym, klarownym i ciekawym językiem, na bazie obecnego stanu wiedzy i nauki. Chcą słyszeć o Bogu miłującym i wspierającym człowieka. Każdy z nas przez swą transcendentną duszę jest przecież bytem prawie doskonałym, zaproszonym do bliskiej, pełnej miłości relacji z Ojcem Niebieskim.
Dwa tysiące lat temu Pan Jezus żył w czasach bez długopisów, laptopów, drukarek, kserokopiarek, kamer, dyktafonów i komórek. Okres, w którym nauczał charakteryzował się więc ubogimi narzędziami przekazu (w porównaniu z dzisiejszymi środkami komunikacji). Jego słowa nie były spisywane na żywo, nikt też ich nie nagrywał. Jezus nie martwił się tym jednak i nie zniechęcał. Zawierzył we wszystkim Bogu Ojcu. Jego słowa i czyny zapamiętywano i rozważano w sercach i umysłach. Dopiero po wielu latach spisano. I choć nie wszystko z tamtych czasów się zachowało, to to, co jest, stanowi przedmiot naszych obecnych refleksji i poszukiwań.
Postawa Jezusa uczy jak stale zawierzać wszystko Ojcu Niebieskiemu. Słowo Prawdy najtrwalej zapisuje się w czystym sercu. Chrystus najpierw odczytał słowo Boga Ojca w swoim sercu, a potem je nam przekazał. Z serca do serca. A zatem prawdziwe, wyraźne i głębokie odczytanie słowa Boga jest możliwe w ciszy i głębi ludzkiego serca: Wiara rodzi się ze słuchania, a tym co się słyszy jest słowo Chrystusa (Rz 10,17).

Dla Pana Boga najważniejsza jest sama wiara – rozumna i żywa. Kult jest „barokową” formą wyrażania wiary, która uzupełnia misterium przeżycia wewnętrznego. Bez doświadczenia osobowej relacji z Bogiem sam kult staje się jedynie religijnym folklorem lub teatrem. 

Wierząc w Boga wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną mając wspólnego Ojca w niebie.

Pozdrawiam, Marta.

piątek, 22 czerwca 2012

Co to jest wiara? - cz.2.


W życiu wewnętrznym nie ma schematu. Każda osoba ludzka ma własną, indywidualną drogę do świętości. Zatem wiara jest ścieżką ku Prawdzie, nadprzyrodzoną drogą do Ojca Niebieskiego, wielkim misterium.
Ogólnie można powiedzieć, że wiara jest świadomym, wewnętrznym rozpoznaniem i odczuciem Boga poprzez Jego działanie (świat, Opatrzność, opiekę, miłosierdzie, łaskę) w nas i naszym życiu. Wiara w Boga to równocześnie osobiste spotkanie i dobrowolne przylgnięcie w akcie woli człowieka do Stwórcy. W swej istocie stanowi najbardziej intymną, duchową i miłosną komunię między Bogiem a człowiekiem, co przekracza ludzki rozum. Wiara to ogromna moc: Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy (Mk 9,22).
Prawdziwa, żywa i dynamiczna wiara chrześcijańska to codzienne naśladowanie Chrystusa w miłowaniu Boga i bliźniego. Tak więc nie ma wiary bez aktów serca. Dobre uczynki są formą wyznania i urzeczywistnienia wiary, bo wiara bez uczynków jest martwa (Jk 2,24). Żyjemy tak jak wierzymy. W wierze rozumnej, obok wewnętrznego przyjęcia Prawdy o Bogu, motorem życia człowieka jest Miłość Chrystusowa. Praktyka wiary, to życie według przykazań, z których najważniejsze dotyczy miłości Boga i bliźniego (J 14,21.23).
Twórca filozoteizmu napisał: Wiara w Boga zaczyna się dopiero wówczas, kiedy w Bogu Żywym znajduję źródło światła i mocy, kiedy spotykam Go w różnych okolicznościach mojego życia jako Kogoś Kochającego. Wierzę naprawdę w Boga, jeśli całą, na jaką mnie stać głębią mojego jestestwa wiem, że On zasługuje na to, abym ja zawierzył Mu całego siebie. Miarą mojej wiary w Boga nie jest stan mojej świadomości, ale to, co zwykło się nazywać stanem mojej duszy. Jeśli naprawdę chce się szukać Boga Prawdziwego – należy to czynić nie tylko intelektem, ale całą postawą życiową, poniekąd całym sobą, przede wszystkim poprzez oczyszczanie się ze zła oraz kształtowanie w sobie postawy miłości [1]. W słowach tych odczytuję przykład osobowego kontaktu z Bogiem i życie wiarą na co dzień. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8). 
W odniesieniu do poruszanego zagadnienia słaba wiara to płytka i chwiejna duchowość, połączona z małym zaufaniem i letnią relacją względem Boga, zaś ślepa wiara to wypaczenie duchowości bez żywego dialogu ze Stwórcą.
Pan Bóg udziela swojej łaski jednakowo każdemu człowiekowi. Co więcej, Stwórca nikogo nie ukarze za odrzucenie łaski wiary. Użycie przez człowieka wolnej woli w akcie zamknięcia na wiarę nie spowoduje odwetu ze strony Boga. On człowieka miłuje i szanuje. Szanuje również jego wybory.
Człowiek niewierzący nie jest w stanie zrozumieć wierzącego, ponieważ różni ich inny punkt odniesienia.  

[1] P. Porębski, Wykłady teologiczne wiary rozumnej na portalu internetowym świeckiego teologa, Wyd. Coriolanus, Kielce 2011, s. 719.

Pozdrawiam, Marta.

czwartek, 21 czerwca 2012

Co to jest wiara? - cz.1.


Spotkałam kiedyś oryginalne określenie wiary jako wewnętrzne zaakceptowanie. Świecki teolog – Paweł Porębski napisał: Wiara jest to przekonanie o czymś bez udowodnienia. Sam akt bezkrytycznej wiary nie jest rozsądny.(…) Wiara polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia lub nie istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Aby w coś uwierzyć, trzeba najpierw zdobyć o tym wiedzę. Wiedza poprzedza wiarę. Ks. Włodzimierz Sedlak natomiast wyznał: Wierzę, ponieważ bardzo dużo wiem i rozumiem. Zatem, aby uwierzyć trzeba najpierw zdobyć się na wysiłek poznawczy przedmiotu wiary. W odniesieniu do świata chodzi o Pierwszą Przyczynę, która go powołała do istnienia. Ze zmysłowego, prawdziwego i rzetelnego oglądu rzeczywistości, posługując się logicznym rozumowaniem można wyciągnąć wniosek, że świat jako skutek powinien mieć swoją przyczynę. Hipoteza przyjęcia Przyczyny Sprawczej pozwala uniknąć karkołomnych hipotez, które nie tworzą harmonii w poznaniu, ani budujących, progresyjnych rozmyślań. Hipoteza istnienia Stwórcy jest rozwiązaniem jak najbardziej sensowym. Wyjaśnia wiele zagadnień dotyczących świata. Ponadto pozwala z entuzjazmem kontynuować rozwój poznawczy. Można zatem powiedzieć, że z powyższych powodów przyjęty „Model” jest właściwy, dobry i prowadzi do prawdy. Ów „Model” można analizować poprzez skutki Jego działania: ogląd świata i fenomen życia, którego koroną jest człowiek. Staje się więc logicznym wnioskiem twierdzenie, że nie ma nic ponad doskonałego Stwórcę, który to wszystko powołał swoim tchnieniem do istnienia.
Jeśli logiczna i wysoce prawdopodobna hipoteza zostaje przyjęta przez człowieka, staje się aktem wiary. Akt wiary winien być świadomy i dobrowolny. W momencie akceptacji Boga w ludzkim sercu – rodzi się wiara. Wiara rozumna opiera się na naukowym oglądzie świata i głębokim życiu duchowym.
Św. Augustyn powiedział, że człowiek może wierzyć tylko wtedy, jeśli chce. Źródła wiary mogą być różne. Może to być czyjeś świadectwo i  doświadczenie Boga lub przekaz Prawdy osób darzonych autorytetem. Tylko osobowe, autentyczne, świadome i dobrowolne spotkanie z Bogiem w ludzkiej duszy może być trwałe i owocujące.
Samo przyjęcie istnienia Stwórcy nie wystarczy, by wiara była żywa. Twórca filozoteizmu zaznacza, że wiara nie jest samym tylko przyjęciem określonej liczby twierdzeń teologicznych. Za aktem wiary winna iść nasza konkretna postawa i życie zgodne z wiarą. Człowiek wiary żywej trwa w komunii z Bogiem. Rozsądek wskazuje, by poszukiwać odpowiedzi na pytanie czego konkretnie oczekuje od nas Bóg. Akty wewnętrznego zapytywania, poszukiwania odpowiedzi, jak i nasze przemyślenia są modlitewnym spotkaniem ze Stwórcą, relacją otwarcia na Boga. Stopniowo człowiek zaczyna rozumieć coraz więcej sygnałów w swej duszy, które kompilują się i układają, tworząc rodzaj duchowego dialogu ze Stwórcą. W ten sposób nasza relacja z Bogiem staje się życiem wiarą. Taka żywa wiara prowadzi do zbawienia (J 3,15; J 20,31).

cdn.
Pozdrawiam, Marta.

Modlitwa Marii Magdaleny


Jeszcze chwila, a skończy się męka mej duszy…
…Panie, nikt mnie nie potępił. Każdemu przypomniały się ich własne słabości. Nie słyszę głosu żądnych zemsty. Oni odeszli i opłakują swe winy.
Przeszłam tak wiele dróg szukając miłości… Nie mówisz nic, choć widzisz, że jestem słaba. Proszę, powiedz tylko słowo. Proszę, przebacz mi.
Najświętszy Jezu, Ty mnie miłujesz. W Twoich oczach jestem godna łaski miłosierdzia. Cierpisz w milczeniu i modlisz się za mnie. Twoje serce obmywa i orzeźwia moją duszę.
Wciąż szukałam miłości, lecz nie mogłam jej odnaleźć. A teraz poznałam, że Ty jesteś samą Miłością. W Tobie jest moje życie, szczęście, radość i pokój.
Chcę miłować jak Ty miłujesz, Jezu. Chcę żyć na nowo w Twoim miłującym sercu.