Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 22 października 2012

Uzdrowienie epileptyka



Następnym wydarzeniem zapisanym w Ewangelii wg św. Marka jest uzdrowienie epileptyka. Kiedy Jezus z trzema apostołami powrócił po przemienieniu do pozostałych uczniów, zobaczył wielki tłum i nauczycieli Pisma, którzy dyskutowali z nimi (Mk 9,14). Ludzie, spostrzegłszy Nauczyciela, pełni podziwu biegli do Niego i pozdrawiali Go (Mk 9,15). Wówczas zapytał ich, jaki jest problem i o czym uczniowie dyskutują z nimi (Mk 9,16). Wtedy, od jednego z tłumu dowiedział się, że jego syn cierpi na epilepsję (Mk 9,17−18). Mężczyzna miał nadzieję na pomoc ze strony apostołów, jednak choroba nie ustąpiła. Na to Jezus odpowiedział z bólem w sercu: O niewierzący ludzie! Jak długo mam być jeszcze z wami? Jak długo będę musiał was znosić? Przyprowadźcie go do mnie! (Mk 9,19). W tej właśnie chwili młody człowiek, o którym była mowa, dostał ataku epilepsji (Mk 9,20). Jezus ze współczuciem i troską zwrócił się do ojca, pytając: Od jak dawna mu się to zdarza? (Mk 9,21). A gdy Mu odpowiedział, że od dzieciństwa (często powodując różne obrażenia ciała), poprosił o łaskę dla chorego dziecka i niego samego: jeśli możesz coś uczynić, zlituj się nad nami i pomóż nam! (Mk 9,22). Wobec prośby zbolałego ojca, Nauczyciel podkreślił znaczenie wiary w uzdrowieniu duszy i ciała: «Jeśli możesz?» Dla wierzącego wszystko jest możliwe (Mk 9,23). Wówczas mężczyzna przyznał, że brakuje mu wiary: Wierzę, uzdrów mnie z mojej niewiary! (Mk 9,24). Jednocześnie tymi słowami zaniósł modlitwę o pomoc za syna i za siebie. Swoją postawą otworzył się na moc Aktu działającego. Poznał, że Jezus odpowiedział miłością na jego otwarte serce i kiełkującą wiarę (Mk 9,25−27), że Nauczyciel pomógł zarówno jemu (ojcu), jak i jego synowi − uzdrawiając ich obu.
Po tym wydarzeniu uczniowie rozmawiali z Jezusem, jak otworzyć się na Akt działający (Mk 9,28). Nauczyciel wskazał, że sedno tkwi w modlitwie pełnej wiary i jedności z Ojcem Niebieskim (Mk 9,29).  

niedziela, 21 października 2012

Przemienienie Jezusa



Podczas publicznej działalności Jezusa zdarzyło się, że trzej apostołowie doznali szczególnego objawienia się ich Mistrza. Było to wyjątkowe przeżycie modlitewne − misterium Bożego, duchowego światła: Jezus zabrał z sobą Piotra, Jakuba i Jana, i wyprowadził ich z dala od ludzi na wysoką górę. Tam przemienił się w ich obecności. Jego ubranie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi nie potrafi wybielić (Mk 9,2−3). Prócz przemienionego Jezusa, ujrzeli ponadto proroków: Eliasza i Mojżesza, którzy z Nim rozmawiali (Mk 9,4). Doświadczenie mistyczne było głębokie i przejmujące: Piotr powiedział do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, drugi dla Mojżesza, a trzeci dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni (Mk 9,6). W przeżyciu duchowym uczniów pojawiło się jednak wyjątkowe doznanie, które przemieniło początkowy lęk w pokój serca: I pojawił się obłok, który ich zasłonił, a z obłoku rozległ się głos: «On jest moim Synem umiłowanym. Jego słuchajcie!» (Mk 9,7).  
Tak oto św. Marek ewangelista zobrazował stan mistycznego doświadczenia apostołów, nie można [bowiem] usłyszeć zmysłowo głosu Boga („cud” Boga mówiącego)[1]. Doznanie duchowe uczniów było nagłe, intensywne i krótkie: Zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo nie widzieli. Był z nimi tylko Jezus (Mk 9,8). Jednak znaczenie przemienienia miało być przez uczniów rozpoznane dopiero po śmierci ich Mistrza na krzyżu. Wówczas odczytali w swych sercach, że zadanie zapowiadanego Eliasza spełnił Jan Chrzciciel (zob. Mk 9,11−13). Co najważniejsze zaś, ujrzeli misję Jezusa Chrystusa (Syna Człowieczego) jako najdoskonalszą drogę miłości, prowadzącą do zbawienia − prawdziwe objawienie Ojca Niebieskiego.   



[1] Tekst z bloga internetowego świeckiego teologa – Pawła Porębskiego: www.wiara-rozumna.blog.onet.pl – opublikowany dnia 15.04.2012.
Na temat zmysłowego odbioru transcendencji napisał również ks. prof. S. Zarzycki: Narcystyczne koncentrowanie się na wrażeniach sensorycznych odcina człowieka od rzeczywistości Boskiej i poddaje go idolowi samego wrażenia. Takie użycie zmysłów należy uznać za sprzeczne z duchowością chrześcijańską. - S. Zarzycki, Zmysły [w:] Leksykon duchowości katolickiej, red. M. Chmielewski, Lublin – Kraków 2002, s. 953.

sobota, 20 października 2012

Zapowiedź Męki i Zmartwychwstania



Bardzo ważną nauką Jezusa na temat znaczenia działalności mesjańskiej było zwrócenie uwagi uczniom na fakt, iż dąży On do pełnego oddania swego życia ludziom, i że czyni to z miłości do Ojca. Po raz pierwszy ujawnił coś nieprawdopodobnie dramatycznego: że będzie cierpiał, że będzie odrzucony i że zostanie zabity jak zwykły człowiek-złoczyńca, i że umrze (Mk 8,31). Dodał jednak coś jeszcze bardziej niewiarygodnego: że po trzech dniach od swej męki, zmartwychwstanie. Uczniowie tego nie rozumieli, choć mówił o tym zupełnie otwarcie (Mk 8,32). Słowa Jezusa budziły nie tylko niezrozumienie, ale i naturalny, ludzki sprzeciw. W tym właśnie momencie, gdy to powiedział, Piotr zrobił coś, co miało za zadanie powstrzymać Nauczyciela przed tragicznymi wydarzeniami. Wziął Go na bok i na osobności odważył się stanowczo upomnieć Jezusa w cztery oczy. Nagana względem Nauczyciela była odruchem rozpaczliwej niezgody ucznia na to, co usłyszał. Wtedy Jezus wskazał, że decyzję swą odczytał jako stan Dobra Najwyższego. Jednoznacznie okazał pewność swego zamiaru, mówiąc bardzo dobitnie: Szatanie, odejdź ode Mnie! Bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku (Mk 8,33). Tak ostry sprzeciw wynikał z wolnej woli Jezusa. Syn Człowieczy odczytał w swoim sercu Prawdę, iż nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś życie swoje oddaje zarówno za swych przyjaciół, jak i za wrogów (zob. J 15,13). To, o czym cały czas mówił do uczniów i ludu, chciał potwierdzić i przypieczętować pełnym oddaniem. Nie pragnął śmierci, lecz pełnej miłości. I właśnie poprzez miłość nie baczył na męczeństwo, ani na hańbę, z jaką kojarzono powszechną wówczas śmierć przez ukrzyżowanie. Jednocześnie wyjaśnił, że każdy może Go naśladować w miłości. Jest to bowiem droga osiągalna dla każdego, kto chce być uczniem Chrystusa: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z mojego powodu i z powodu Ewangelii, ocali je (Mk 8,34−35). Tym samym wskazywał na wartość i potęgę miłości bliźniego − miłości najwyższej i pełnej.

piątek, 19 października 2012

Wyznanie Piotra



I znów uczniowie ze swoim Nauczycielem wyruszyli w drogę. A gdy szli, Jezus ich zapytał: Co mówią ludzie? Kim według nich jestem? (Mk 8,27). Oba zdania mogły być dość zaskakujące w ustach Mistrza, który przecież wiedział, co kryje się w człowieku (zob. J 2,13−25). Zaproponowany temat rozważania poruszył serca i umysły apostołów. Podczas rozmowy uczniowie podzielili się z Nauczycielem opiniami na Jego temat: Mówią, że jesteś Janem Chrzcicielem, inni – że Eliaszem, jeszcze inni – że jednym z proroków (Mk 8,28). Wszystkie określenia były przychylne, a jednak Prawda pozostała jeszcze nieodczytana przez ludzi. Być może ów dialog rozgrywał się w sercach uczniów podczas ich wspólnej modlitwy z Jezusem w drodze. Nadszedł moment, że znów usłyszeli głos Nauczyciela: A według was, kim jestem? (Mk 8,29). To pytanie okazało się najważniejsze podczas podróży. Uczniowie stopniowo dochodzili do Prawdy. Nauka i działalność Jezusa były pełne mocy i znaków. Ich Nauczyciel był kimś niezwykłym i niepowtarzalnym. W końcu Piotr, jako jedyny odważne odpowiedział: Ty jesteś Chrystusem (Mk 8,29). Tymi słowami wyraził Prawdę. Jezus był Mesjaszem. Prawda o Nim wymagała jednak w dalszym ciągu głębokiej i rozumnej wiary. Jezus z Nazaretu stopniowo pomagał uczniom w dochodzeniu do pełnej Prawdy.

czwartek, 18 października 2012

Uzdrowienie niewidomego



W działalności Jezusa nie było schematu i szablonowości. Do każdego potrzebującego podchodził indywidualnie. Relacja z drugim człowiekiem była za każdym razem wyjątkowa, niepowtarzalna.
Pewnego razu Jezus przybył do Betsaidy. Tam przyprowadzili do Niego niewidomego i prosili, aby Go dotknął (Mk 8,22). Słyszano bowiem, że już wcześniej Mistrz z Nazaretu uzdrawiał w ten sposób. We wsi wytworzyła się jednak atmosfera, w której Jezus nie czuł się komfortowo (por. Mk 8,26). Dlatego ujął [niewidomego] za rękę i wyprowadził poza wieś (Mk 8,23). Spacer Jezusa z niepełnosprawnym mężczyzną był drogą do światła (ku uzdrowieniu). Kiedy tak szli, między Nauczycielem a chorym zawiązała się szczególna relacja. Dotyk Bożej mocy Jezusa był stały i niepowtarzalny (Jezus cały czas trzymał chorego za rękę, a potem zwilżył mu oczy śliną – Mk 8,23). Jego modlitwa i błogosławieństwo zostały zwieńczone dialogiem: położył na niego ręce i zapytał: «Czy coś widzisz?» (Mk 8,23). Ponieważ mężczyzna odzyskiwał wzrok stopniowo, dlatego odpowiedział: Widzę ludzi, jakbym patrzył na chodzące drzewa (Mk 8,24). Można powiedzieć, że w sensie teologicznym proces uzdrawiania był rozłożony w czasie (symbolizując etapy życia). Jednocześnie Jezus przez cały czas modlił się za potrzebującego i błogosławił mu: Ponownie położył ręce na jego oczy (Mk 8,25). I tak oto, dzięki szczególnej relacji z Nauczycielem niewidomy całkowicie odzyskał wzrok. Został uzdrowiony i wszystko widział wyraźnie (Mk 8,25).  
Pod koniec opowiadania ewangelista zanotował, że Jezus, wskazując uzdrowionemu na powrót do domu, dał do zrozumienia, że pragnie, aby właśnie tam zaniósł on światło Bożej łaski i miłosierdzia (por. Mk 8,26).